Gmina Gryfice

Gmina Gryfice

Gmina Gryfice

*
Polish English French German Italian Russian 
Dzisiaj jest:28 marca 2017 roku  |  Imieniny obchodzą: Aniela, Sykstus, Joanna
A+ A A-

"TRAKTUJĄ MNIE JAK GWARANCJĘ SPOKOJU. LUDZIE MÓWIĄ, ABYM STARTOWAŁ. BĘDĄ WSPIERAĆ MNIE W DZIAŁANIACH" - BURMISTRZ W WYWIADZIE DLA WWW.TEMAT.INFO

Czy mógłby Pan opowiedzieć jakie są sukcesy obecnej kadencji, jak Pan ocenia te 4 lata?

Ta kadencja jest bardzo specyficzna, praktycznie od samego początku burmistrz nie ma większości w radzie.

Jeśli jest zbieżność poglądów burmistrza i radnych, łatwiej o podejmowanie decyzji inwestycyjnych. Podam przykład: budowa basenu. Ile zdrowia kosztowało przekonać radę, że potrzeba u nas basenu. Większość radnych stała na stanowisku, że jest niepotrzebny. Mieszkańcy zebrali ponad 4 tysiące podpisów pod petycją do władz gminy, by zbudować basen.

Odnośnie do kosztów basenu – nie na wszystkie pytania z góry jest odpowiedź. Najpierw trzeba coś wybudować, policzyć koszty funkcjonowania, aby można było powiedzieć, że coś jest niepotrzebne. W kulturze, tak jak i sporcie, nie da się wyliczyć, by pewne rzeczy przynosiły korzyści finansowe. Jest to wymiar ponad gotówkowy.

Jaka jest Pana dalsza wizja kierowania gminą? Co jest teraz niewątpliwie najważniejszym wyzwaniem?

Wieloletnie doświadczenie kierowania gminą daje wiedzę większego rozpoznania czego potrzeba ludziom, a jednocześnie o tym, że nie można rzucać słów na wiatr, obiecywać ludziom dobrobytu takiego, jakiego nie jest się w stanie osiągnąć. Nie powiem, że zniknie problem pracy, problem mieszkań. Temat jest niewątpliwie skomplikowany, problem nie zniknie w wymiarze jednej gminy.

Ilość mieszkańców w Gryficach bardzo spada, są dane mówiące o liczbie 16.300. Co się dzieje?

Tu jest bardzo złożony problem. Po pierwsze: naturalne ubytki ludzi – rodziny wojskowe, które wyprowadziły się w poszukiwaniu pracy, niższy wskaźnik urodzeń. W samym mieście ubywa mieszkańców, gdyż rodziny budują mieszkania na obrzeżach gminy. W gminie ubytek ludzi nie jest tak drastyczny, jak w samym mieście.

W Pana ocenie: czego się nie udało zrobić i jakie były tego przyczyny?

Nie udało się w tej kadencji wybudować ani jednego nowego mieszkania. Rada stanęła na stanowisku, że w tej kadencji nie będziemy budować nowych mieszkań. Bardzo wolno na liście przesuwa się kolejka o otrzymanie mieszkania socjalnego. W nowym planie inwestycyjnym na rok 2015 mamy rozpoczęcie budowy nowego budynku mieszkalnego. Gdzie? To jest do rozważenia. To może być osiedle 30-lecia, przy ulicy Trzygłowskiej, lub na Nowym Świecie. Wydaje mi się, że rada bardziej nastawiła się w tej kadencji na infrastrukturę ogólnodostępną, tj. chodniki, jezdnie, oświetlenia ulic, obiekty sportowe (jak boiska wiejskie, świetlice wiejskie). Byłaby to kwestia przesunięcia środków i priorytetu realizacji zadań: czy wybudujemy nową ulicę, czy budynek mieszkalny.

Ostatnimi czasy jesteśmy świadkami eskalacji konfliktu między większością rady gminy a burmistrzem. Co się takiego dzieje?

Jak wspomniałem: rada ma inne spojrzenie. Ja mam spojrzenie bardziej socjalne, natomiast radni z obozem rządzącym, z Platformą Obywatelską, liberałowie, uważają, że gmina jest od budowania infrastruktury ogólnoużytkowej. Jak popatrzymy na wydatki inwestycyjne, to widzimy, że mniej jest pieniędzy na szkolnictwo czy budownictwo mieszkaniowe.

Jeśli zakładamy, że na wspominanym konflikcie traci miasto, czy widzi Pan jakieś działanie, które można by szybko podjąć?

Jak w każdej demokracji, problemy te rozwiązują wybory. Próby podjęte tutaj w Gryficach poprzez referendum udowodniły, że społeczeństwo nie godzi się z tym, że „zły" jest burmistrz. To wybory zweryfikują co dalej i tak trzeba na to spojrzeć.

Dość trudne pytanie, jednak warto je zdać. Jak Pan uważa, co jest podłożem konfliktu ze starostą gryfickim? Jakie jest Pańskie stanowisko w tej sprawie?

Starosta jak gdyby za mało studiuje statut powiatu. Chciałby być gospodarzem wszystkich gmin, do czego żadne prawo go nie upoważnia. Tam, gdzie ma spolegliwych włodarzy jakoś to funkcjonuje, w jego odczuciu dobrze. Natomiast duże gminy – jak Gryfice, Trzebiatów – nie pozwolą sobie na kierowanie wbrew własnej samorządności. Nie pytając np. czy gmina jest zainteresowana, czy nie, przekazuje się jej drogę powiatową, zamiast wyremontować ją we własnym zakresie. Mieszkańcy nawet złośliwie mówią, że nie trzeba nikogo pytać, które drogi są powiatowe, bo to widać, jakie ulice i chodniki są dziurawe, jakie zaniedbane są trawniki. Gołym okiem widać, że powiat nie zajmuje się tymi zadaniami, które wynikają z ustawy o samorządzie. Natomiast chciało by się gospodarzyć „u sąsiada".

Jedno z kluczowych pytań: Czy startuje Pan na stanowisko burmistrza? Jeśli tak, to jakie są plany na kolejną kadencję?

Dość długo to rozważałem. Jestem po rozmowach z otoczeniem, z mieszkańcami, którzy sporo lat już w Gryficach spędzili, różne wzloty i upadki władzy widzieli. Ci ludzie mówią, abym startował na burmistrza, będą wspierać mnie w działaniach, traktując moją osobę jako gwaranta stabilnego rozwoju. Podjąłem decyzję, że tak. Jeśli uzyskam mandat zaufania, będę wykorzystywał wszystkie siły, by walczyć z tym, co powiedziałem wcześniej: brakiem miejsca pracy i mieszkań, będę chciał realizować z nie mniejszym natężeniem swoich sił i wiedzy, żeby Gryfice z dnia na dzień i z roku na rok piękniały. Szansą na to jest kontrakt samorządowy, a właściwie terytorialny na lata 2014-20.

Droga S6 prowadzona po nowej osi bliżej Gryfic otworzy nam nowe możliwości. Jest wysoce uprawdopodobnione, że do 2018 r. ta szosa zostanie wybudowana. To nakłada na władzę gminy obowiązek doprowadzenia szosy nr 105 ze Świerzna do Rzesznikowa w kierunku Brojc, również zrobienie obwodnicy Gryfic, wyzwala nowy potencjał ekonomiczny w rejonie: wybudowanie przeprawy mostowej przez Gryfice, wyzwolenie terenów przemysłowych, szanse dla inwestorów w Gryfickiej Strefie Ekonomicznej, (którą pomału próbujemy uruchomić, bo mamy pełną dokumentację i w roku przyszłym chcemy, aby kilku przynajmniej, może małych, może początkujących przedsiębiorców już w niej zafunkcjonowało). Ta strefa, znajdująca się przy ulicy Niekładzkiej i przy ulicy Józefa Piłsudskiego w kierunku na Trzebiatów, jest również szansą na rozwój całego regionu.

Oprócz rolnictwa i przemysłu około rolnego nasz region to turystyka. Jak można zaobserwować, do Gryfic – czy też przez Gryfice nad morze – trudno się przedostać. Dlatego szansą jest nowoczesna droga, nowoczesne skomunikowanie pasa nadmorskiego, rejonu gminy Rewal, rejonu gminy Trzebiatów, poprzez nową drogę, która tędy by prowadziła. Wydolność trasy na Świnoujście jest za mała i nie będzie powiększana. Są to dwa pasy ruchu w jedną stronę. Nikt nie wybuduje trzeciego, czwartego pasa. W sobotę jechałem ze Szczecina: zapchany jest cały pas, aż do Babigoszczy. Tamtędy próbowaliśmy przedostać się do Gryfic. To jest nasza szansa! Rozwój zaplecza turystycznego, magazynowego pod potrzeby zwiększonych ilości przebywających tutaj turystów i wczasowiczów, jak również przemysł budowlany, towarzyszący całemu rozwojowi sektora. To są miejsca pracy, a jak będą miejsca pracy, to również będzie pomysł na nowe mieszkania, w tym dla najbardziej potrzebujących – mieszkania socjalne, które budowaliśmy w ramach naszego własnego budżetu. Oczywiście musi go wystarczyć również na utrzymanie infrastruktury, na utrzymanie opieki społecznej i szkolnictwa – od żłobka aż po szkoły gimnazjalne.

Czy wedle Pana wiedzy szkoły naszej gminy są zagrożone likwidacją, czy raczej są bezpieczne?

Mamy problem z ilością uczniów na rejonie północy gminy, to jest rejon Prusinowa i Górzycy. Są to szkoły o małej ilości uczniów i nie ma do końca pomysłu, co z tym zrobić. Ja nie jestem za likwidowaniem szkół, natomiast Górzyca jest w strefie zagrożenia, jeśli nie pojawią się nowi mieszkańcy. Jednak w rejonie Zielina i Górzycy już się sporo ludzi młodych buduje. To sprawa dwóch, trzech, pięciu lat. Bywało już większe zagrożenie. Dziś ten niż demograficzny przesunął się do szkół ponadgimnazjalnych. Oczywiście, nie będzie takiej liczby dzieci jak 15 czy 20 lat temu: trzydzieścioro dzieci w klasie. Natomiast poziom „należyty" zostanie zachowany.

Sądzi Pan, że do września uda się powołać dyrektora Gimnazjum Nr 1?

Nie. Ja po prostu chciałbym, żeby w Gimnazjum nr 1 nastąpiło naturalne wyciszenie, ze względu na to, że jest to rok wyborczy. Przeprowadzony konkurs nie dał efektu. Najprawdopodobniej nie będę przeprowadzał drugiej edycji, z tego względu, że nie widać chętnych osób.

Jest troje kandydatów.

Tak. Tylko, że żaden nie zdał egzaminów. Na przedbiegach zostali wyeliminowani z konkursu. Burmistrz ma prawo powierzyć nauczycielowi tej szkoły pełnienie obowiązków dyrektora przez rok. Oczywiście nauczycielowi pracującemu w tej szkole. Najprawdopodobniej tak się stanie. Nie będzie takiego „ciśnienia wyborczego" w przyszłym roku i wówczas chciałbym spokojnie przeprowadzić nabór. Nie jest to decyzja ostateczna, ale w tym kierunku zmierzam.

Jakie ma Pan cele? Co jeszcze chciałby Pan osiągnąć?

Między wierszami powiedziałem, że przyzwyczajenie mieszkańców do pewnego „spokoju publicznego" upoważnia mnie do tego, aby startować. Kiedy rozmawiam ze znajomymi i z wyborcami, słyszę: „pan jest gwarantem spokoju". Ten układ sił gospodarczych i społecznych upoważnia mnie do tego, żeby powiedzieć „tak".
Jeśli wróci pan pamięcią do referendum – pomimo tak wielkiej nagonki na mnie, tak wielkiego medialnego show wręcz wypędzającego ludzi do głosowania, agresywności w zbieraniu podpisów – wnioskodawcom udało się znaleźć 8% wyborców, którzy powiedzieli „nie". Chyba 1500 osób powiedziało, że Szczygieł musi zrezygnować z burmistrzowania. Pamiętajmy, że wyborców uprawnionych do głosowania w naszej gminie jest 19 tysięcy. To właśnie oni mają tę kartkę w garści. Ja stawiam się do ich dyspozycji.

To nie jest tak, że posada burmistrza jest usłana samymi różami. To nie jest tylko witanie się i oczekiwanie, aby minął miesiąc. To codzienna, ciężka „harówa" od świtu do zmroku, pomijając już niedzielę i święta, gdzie też trzeba być dyspozycyjnym, (a nuż się odezwie centrum zarządzania kryzysowego, że jest burza, że komuś się nieszczęście stało i trzeba szybko podejmować decyzję i działania?) Ta rewolucyjna czujność przy tych wszystkich działaniach naprawdę wymaga dyspozycyjności i koncentracji działań. Oczywiście są, tak jak w każdej gospodarce, wzloty i upadki. Mamy i kryzys ogólnoświatowy i kryzys gospodarczy, a za granicami Rzeczpospolitej wojnę. To są też skutki dla nas. Dowcipni mówią: „wszystkich jabłek sami nie zjemy". Tak samo i tutaj, ze wszystkimi problemami sami sobie nie poradzimy.

Porozmawiajmy o tym, co według mnie jest bardzo ważne: Kontrakcie Samorządowym. Jakie będzie w nim miejsce naszej gminy? Czy nie obawia się Pan, że rozwój Gryfic odsunie się w czasie, że kontrakt stawia na rozwój gminy Trzebiatów kosztem Gryfic.

Na debacie w Trzebiatowie burmistrz Matusewicz szczegółowo mówił o zadaniach, które chcą realizować w ramach Kontraktu Samorządowego, ale proszę zwrócić uwagę, że w tym kontrakcie nie widać było przemysłu, infrastruktury przemysłowej, budownictwa mieszkaniowego i odpowiedzi na pytanie: jak zlikwidować bezrobocie? Nawet wczoraj powiedziałem Burmistrzowi, że strefa przemysłowa w Gryficach będzie miejscem pracy również dla trzebiatowian. To są przedmieścia Trzebiatowa. Takie same problemy, jakie mają np. wsie Gołańcz czy Bieczyno mają u nas Truskolas, Barkowo, Trzygłów i inne miejscowości. Uśpiony kapitał ludzki, popegeerowski, zlikwidowane jednostki wojskowe, byli pracownicy przemysłu rolno-spożywczego, ich dzieci i wnuki muszą wiedzieć, że trzeba ten przemysł rolno-spożywczy odbudować. Ale potrzeba obszarów terytorialnych na produkcję – Brojc na produkcję np. malin i innych roślin. W Gryficach mogą być chłodnie składowe i przetwórnie. To jest nasz wspólny potencjał, dlatego jednostka samorządowa, jaką jest jedna czy druga gmina jest zbyt mała. Trzeba je skupić, bo nawet z założenia potrzebne są trzy sąsiednie jednostki i stąd podkreślam wagę współpracy – ale nie na zasadzie hegemona czy ojca chrzestnego, a partnerstwa. Siadamy jak równy z równym i rozmawiamy o wspólnych problemach.

Jak można by zaprosić powiat do współpracy w kontekście Kontraktu Samorządowego?

Powiat – jak najbardziej jestem za, ale powinien on się przede wszystkim zajmować współorganizowaniem, łączeniem wszystkich gmin, a nie być liderem, bo nim nie jest. Jest współpartnerem. Kiedy starosta przygotował porozumienie w sprawie zarządzania Kontraktem Samorządowym i nazwał siebie liderem to jest nieporozumienie. To jest absolutne nieporozumienie. Jestem za kontraktem na poziome całego powiatu, ale na zasadzie partnerstwa – wspólny zarząd złożony z osób funkcyjnych gmin. Kontrakt został złożony w kwietniu, ale jest dokumentem otwartym. Do 22 sierpnia jest jeszcze czas, żeby zgłaszać kolejne zadania. Powiat ma pomysł, że jest liderem, a nie ma pomysłu, jak realizować postanowienia kontraktu. My stoimy na stanowisku, że trzeba po prostu określić, co będziemy robić, jaka ma być struktura tego przedsięwzięcia, a dopiero później możemy szukać lidera.

Z czego jest Pan osobiście dumny jako mieszkaniec?

Dla mnie powodem do dumy jest to, że Gryfice są znaną miejscowością. Będąc w Polsce – jeśli powiesz, że jesteś z Gryfic – to wiedzą, gdzie to jest. Dawniej Gryfice były znane z wojska. Dzisiaj chyba aktywność turystyczna ludzi i olbrzymi pas wybrzeża rewalsko-trzebiatowskiego. To daje kierunek. Co do samego miasta: jest czyste, zadbane, schludne. Porównując Gryfice z innymi miastami, nawet bogatszymi, to niektóre są mniej zadbane. Inni zazdroszczą nam nowoczesnego rynku. Tego, że mamy wszystkie nieruchomości wokoło rynku zagospodarowane. Nie wszędzie tak jest. Czeka nas oczywiście również zmiana ratusza. Tak jest, kiedy mamy dwóch gospodarzy.

Jak będzie wyglądała zmiana ratusza?

Jest przygotowana dokumentacja na elewację i poprawę wyglądu zewnętrznego. Tutaj są różne zdania. Np. starosta stoi na stanowisku, że salę konferencyjną trzeba wyburzyć. Ja natomiast stoję na stanowisku, że powinniśmy ją utrzymać. Można się zastanawiać jaki jest cel tego wyburzenia, bo może tylko ustawienie kolejnego bilbordu?

Czy moglibyśmy funkcjonować bez tej sali?

Moglibyśmy też funkcjonować bez całego budynku, tylko po co? Rzeczywiście, według mojej oceny potrzebna jest identyczna sala, tylko unowocześniona, jak w urzędzie miejskim w Goleniowie. Trzeba zainwestować.

Ta sala trochę odstrasza, zimą jest tam bardzo zimno.

Ale starosta ma pomysł wyburzyć tę salę, sprzedać działkę ze wskazaniem kto da najwięcej, a pieniądze przeznaczyć na wybudowanie obwodnicy przez ulice: Młyńską i Klasztorną. Ja się z tymi poglądami nie zgadzam i chyba nie tylko ja.

Czy chciałby Pan powiedzieć naszym czytelnikom coś od siebie?

Mieszkańcy doskonale widzą co się dzieje w mieście. Pieniądze można różnie wydawać w budżecie i to zależy od rady. Mówi się, że za mało jest imprez. Kiedyś były Festyny Ziemi Gryfickiej itd. Można to organizować, ale musi być na to zgoda rady. Z drugiego punktu widzenia można się zastanawiać, czy robić festyn czy modernizować ulicę? To zawsze trudna decyzja.

Więc trzymamy się rozwiązań infrastrukturalnych, czy raczej uda się zrobić coś jeszcze w temacie imprez? Czy jest to do zbalansowania na pewnym poziomie?

Mnie się wydaje, że trzeba stosować zasadę zrównoważonego rozwoju. Można mieć największe pieniądze i przeinwestować, np. jak w gminie Rewal, gdzie w dobrej wierze przeinwestowali. To zostanie, ale jakim kosztem powstaje ta infrastruktura? Kiedy ona się zwróci? Nie wiem, czy wybudowanie torów kolejowych za 40 mln zł było najlepszym pomysłem, bo dzisiaj jest problem, żeby za nie zapłacić. Dlatego przy rondzie obok sądu jest piękny budynek, ale gmina ma tam 30% udziału, a resztę mają osoby prywatne. Żeby wyremontować ten piękny budynek gmina musiałaby być sponsorem. Niestety, możemy robić tylko tyle, na ile pozwala budżet gminy. To nie jest tak, że nie mam pomysłu. Istotne jest, jak gospodarzyć pieniędzmi.

Jak według Pana najlepiej komunikować się z mieszkańcami? Przez Biuletyn Informacji Publicznej, media, konsultacje społeczne?

Wszystkie sposoby są tutaj potrzebne. Społeczeństwo jeszcze mało angażuje się w konsultacje. Na konsultacje przychodzi garstka ludzi. Czasem zwykła plotka bardziej dociera do ludzi, niż ważny komunikat. Także jestem otwarty na wszelkie kanały.

Czy pojawiłby się Pan na otwartej debacie dla mieszkańców w Gryf Arenie?

Zadaję pytanie dlaczego w Gryf Arenie? Nie wiem jeszcze, ale chyba się nie pojawię, ponieważ nie wierzę w neutralność.

Dziękuję za rozmowę.

05 sierpnia 2014 r.

rozmawiał Mirosław Bednarski

publikacja za zgodą redakcji portalu www.temat.info

 

 

 

 

© 2014 Gmina Gryfice. Wszelkie prawa zastrzeżone.

*