Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Atrakcje regionu
Bankomaty
Biura podróży
Kawiarnie
Kajaki
Legendy
Miejsca noclegowe
Restauracje
Rozkład jazdy
Ścieżki rowerowe
Warto zobaczyć
Wędkarstwo
 

Klejnoty Regi. Słonce chyliło się ku zachodowi, gdy okręty młodego księcia Mścisława dobijały do brzegu. Książę był w doskonałym nastroju. Wiózł na swój wspaniały zamek młodą, urodziwą i bardzo kochaną żonę. Księżniczka, słodka, złotowłosa Karen, szczęśliwa jechała do nowej ojczyzny, kraju swego męża.
Długa, uciążliwa podróż  zmęczyła ją mocno, jednak ciekawość nie zezwalała na spoczynek, Bardzo była zaintrygowana tym, co czeka ją przy boku małżonka.
Mścisław pragnął powitać małżonka jako gospodarz w swych posiadłościach. Postanowił więc, że sam pospieszy do brzegu, pozostawiając Karen pod opieką wiernego przyjaciela i sługi, starego Mikołaja. Księżniczka niechętna była temu jednak na prośbę ukochanego przystała na to.
Zabrał więc Mścisław rycerzy stanowiących orszak książęcy i popłynął ku ujściu Regi, gdzie z daleka lśniło w konającym słońcu, potężne zamczysko.
Dłużyła się Mścisławowi podróż morska. Z wielkim ożywieniem i pospiechem dosiadał konia podprowadzonego przez giermka. Już chciał być w zamczysku, już czekać ukochanej. Koń niósł lekko, szybko, zwinnie. Płaty piany  zwisały  z pyska, gdy wjechał na zamkowy dziedziniec.
Książę jak młode chłopię wbiegł na kamienne schody. Był wesoły. Pragnął jak najszybciej znaleźć się w wieży, by śledzić zbliżający się okręt z ukochaną. Nareszcie stanął w oknie, skąd roztaczał  się widok na daleki, jednostajny morski widnokrąg.
Z lewej strony, u zachodniej części podnóża zamczyska, leniwie płynęła Rega , wiodąc swe wody na zjednoczenie z morzem. Dziwna cisza wisiała w powietrzu. Nawet zwykły ryk fal, z Loskotem walących się na piaszczyste brzegi, zdawał się cichszy, łagodniejszy. Mścisław nie zauważył tego jednak. Umysł jego zajęty był wyłącznie tą, której oczekiwał. Postał chwilę w oknie, wpatrując oczy w ciemną dal wód.
Nagle przeniknęła go jakby szalona myśl, oderwał się od okna i znikł w głębi zamczyska.
Po pewnym czasie jednak powrócił, niosąc wielką, ciężką szkatułę, pięknie zdobioną drogimi kamieniami. Spojrzał w okno. Lecz nie zauważywszy na horyzoncie niczego, otworzył  jej wieko. Błysnęło złoto… Zamigotały rubiny…
Mścisław zanurzył ręce w szkatule. Powoli, z lubością wyciągał dłoń od dna. Między palcami przelewały się klejnoty jak perliste krople wody. Błyszczały niczym rosa na słońcu…
- To wszystko dla Ciebie, jak cudnie lśnić będą w twych pięknych włosach, na długiej, śnieżnej szyi…
Cieszył się ogromnie, że obsypie ukochaną klejnotami, obdaruje drogimi szatami.
- Piękne one, ale tyś piękniejsza, świeższa – myślał z miłością. Niecierpliwiło go jednak to, że dotąd okręt wiozący Karen nie podszedł do linii horyzontu. Zbyt długo oczekiwał ukochanej z daleka rozścielała swe skrzydła cicha, czarna nadmorska noc. Mścisław znieruchomiał w wieży. Świt zastał go wpatrującego błękitne koloru morskiej toni, oczy. Wzrok miał otępiały z bólu i zmęczenia. Przywołał służbę, rycerzy. Najwierniejszych druhów na morze.
- Przywieźcie mi najgorsze nawet. Przywieźcie mi choćby jej ciało. Znowu minęła długa, ciężka doba oczekiwania. Smutne nadeszły wieści z rozbitego o skały okrętu zostały drobne kawałki drewna. Księżniczki nie znaleziono… Biedny Mścisław nie ruszył się z miejsca. Bez słowa, zmrużonymi z wysiłku oczyma wpatrywał się w morze.
- Uścielę ci łoże klejnotami… Twoje były… - sięgnął po szkatułę. Zrazu po jednym ściskać zaczął w fale pierścienie, wisiory, szpile… Zanurzył dłonie w szkatule i całe garście kamieni i złota rzucił do Regi…
- Ustrój się w nie… Ustrój! Twoje są… - szeptał. Zalśniła od złota woda w rzece. Zaszemrały fale jakby przerażone nagłym blaskiem. Zburzyła się toń, wchłaniając żarłocznie w swą głębię skarby zbolałego Mścisława. Ukryła je głęboko.

Dziś w każdy pogodny dzień do słońca w każdą srebrzystą nic do gwiazd i księżyca wysyła bezcenne promienie z głęboko ukrytych w dnie swoim niezmierzonych klejnotów nieszczęsnej Karen. Spróbujcie ich poszukać. Może wam przyniosą szczęście?…