Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash

Atrakcje regionu
Bankomaty
Biura podróży
Kawiarnie
Kajaki
Legendy
Miejsca noclegowe
Restauracje
Rozkład jazdy
Ścieżki rowerowe
Warto zobaczyć
Wędkarstwo
 

Jak Pasterka uratowała miasto. Działo się to w wigilię Świętego Jana ostatni dzień urzędowania burmistrza Gryfic. Nowi rajcy nie wybrali go ponownie na urząd bo już się przekonali że dba on tylko o własne i garstki podobnych jemu niemieckich patrycjuszy interesy. Sprawy miasta i jego mieszkańców były mu całkiem obojętne. Po cóż więc im taki burmistrz. Sam burmistrz tak naprawdę nienawidził miasta i mieszkających tu ludzi. Dominowała tu jeszcze słowiańska biedota żyjąca w nędzy i wykonująca najgorsze posługi nie mająca co włożyć na grzbiet ale harda żądna władzy domagająca się praw na równi z bogatym niemieckim patrycjatem. Stał teraz w oknie najokazalszej w rynku kamienicy i patrzył na znienawidzone miasto. Nic go tu już nie trzymało kosztowności wraz z żoną i dziećmi wysłał już do rodzinnej Nadrenii składy już puste jutro opuści to miejsce bez żalu. Musiał tylko dopilnować ostatniej sprawy jaką miał do załatwienia w tym mieście. Zaplanował że o świecie gdy pasterze wyprowadzą zwierzęta na pastwiska przez nie zamkniętą bramę wejdą do miasta zbiry von Ostena. Zrobią tu porządek wytną kogo trzeba spalą domy i składy tych którzy narazili się burmistrzowi. Zawarł już z Ostenem układ a przeddzień posłał mu przez zaufanego pachołka ostatnie dyspozycje. Ostenowi ludzie pewno są już pod miastem, czekając świtu myślał doborowi to zabijacy. Sami złodzieje i mordercy niejedne stał już pod pręgierzem odbierał chłostę cudem uniknął katowskiego topora czy stryczka. Wielu z nich miało też osobiste porachunki z gryfickim katem ławnikami czy rajcami. Ale jutro rachunki zostaną wyrównane. Teraz sprawiedliwość oni będą wymierzać. Tymczasem usłyszał burmistrz usłyszał jakiś odgłos wewnątrz izby. Gwałtownie odwrócił się zaniepokojony. Ujrzawszy jednak pachołka którego posłał dziś do Ostena uspokoił się. Załatwiłeś wszystko co ci poleciłem? Tak panie rzekł przybyły. Pan von Osten przybędzie pod miasto jeszcze dzisiejszej nocy. Pismo wasze panie też mu oddałem. Przeczytał pokiwał głową i powiedział no dobrze. Dobrze się sprawiłeś pochwalił burmistrz pamiętaj jednak że najważniejsze zadanie czeka cię dzisiejszej nocy. Wiesz co masz czynić. Tak panie. Gdy otworze rano Bramę Wodną pasterzom mam jej nie zamykać by ludzie pana von Ostena mogli spokojnie wejść do miasta.  Dobrze ale masz też nie dopuścić by ktoś tę bramę zamknął. Możecie panie być spokojni. Wartę pełnił dziś z dwoma chłopakami. Znam ich dobrze wiem jak ich przekonać. Wystarczą dwa trzy gąsiorki wina by spali do południa. Masz tu na wino burmistrz podał pachołkowi kilka monet i spraw się dobrze a jutro nie minie cię nagroda. Tak panie pachołek skłonił się. No idź już idź. Bacz tylko by ktoś nie zobaczył cię jak stąd wychodzisz. Gdy chłopak wyszedł burmistrz się uśmiechnął. Nagroda. Tak dostaniesz nagrodę. Gdybyś słowiański kundlu umiał czytać wiedziałbyś że jako pierwszy na liście którą zawiodłeś Ostenowi do zabicia jesteś ty. Zapadła noc. W strażnic na Bramie Wodnej oprócz Kuby zaufanego pachołka burmistrza wartę trzymali kulawy Bartek, pomocnik rzeźnika i kaletnik Jasiek, brat urodziwej pasterki Anusi w której Kuba podkochiwał się od dawna. Dziewka jednak nie zwracała na niego uwagi co doprowadziło pachołka do wściekłości. Będziesz miała jutro swojego księcia z bajki pomyślał mściwie Kuba zanim wyjadę z miasta odbiorę sobie co mi jesteś winna… z zadumy wyrwał go głos kulawego Bartka który wznosił w dłoni pełny pucharek z winem. Za zdrowie Jaśka. Wszak to jego święto. Na zdrowie. Na stole stał pękaty antałek wina pod ściana trzy podobne. Z pewnością wystarczy to by o świcie obaj mocno spali i nie przeszkadzali we wpuszczeniu za bramę Ostenowych ludzi. Wszystko odbyło się zgodnie z planem. Na długo przed świtem zaniósł do loszku pod bramą upitych wartowników. Wyjrzał przez okienko nic jednak nie dostrzegł. Wokół panowała niczym nie zmącona cisza. Ostenowi ludzie od dawna siedzieli ukryci w zaroślach. Najbliżej bramy ulokowali się piechurzy nieco dalej jezdni. Sam von Osten z grupą kilku zaufanych stał na Szubienicznej Górze, oddalonej od Bramy Wodnej nie więcej niż ze sto metrów. Był to doskonały punkt obserwacyjny. Wszystko widać było niemal jak na dłoni. Świtało już. Ulicami ku niewielkiemu placykowi przy bramie zmierzali pasterze gnając zwierzęta wyprowadzane na pastwiska przed murami miasta. Tu zbierali się wszyscy zanim w ustalonym porządku po otwarciu bramy wygnali krowy i owce na łąki najpierw stada miejskie potem najbogatszego patrycjatu a na końcu pojedyncze sztuki słowiańskiej biedoty. Już czas pomyślał Kuba i wolno zszedł otwierać bramę. Sprawdził czy na placyku są już pasterze otworzył Bramę Wodną i poszedł otworzyć wrota przedbramia. Ruszyły stada. Kawalkade zamykała Anusia poganiająca chudą nędzną krowinę. Mijają ją podochocony alkoholem Kuba krzyknął: dziś będziesz moja. Zaledwie przez bramę przeszła ostatnia krowa poganiana przez Anusię z krzaków przy murach wyskoczyli Ostenowi ludzie z krzykiem zbliżając się do wrót. Anusia odwróciła się i spostrzegłszy zagrożenie zawołała do Kuby: Niemcy zamykaj bramę. Chłopak stał jednak oparty o mur i zdawał się nie słyszeć jej słów. Kuba Prędzej Prędzej. Kuba nie reagował śmieją się tylko. Dziewczyna zostawiła krowinę i wróciła do bramy. Z trudem w ostatniej chwili udało jej się zawrzeć wrota przedbramia. Knechci Ostena już byli przy nich i rąbali toporami. Wiedziała że wrota długo nie wytrzymają. Trzeba jak najszybciej dobiec do bramy i opuścić żelazną kratownicę- pomyślała. Wiedziała jak to się robi Jasiek pokazywał jej kiedyś. Wystarczy zwolnic dźwignię blokującą kołowrót. Czasu było niewiele a tu Kuba jeszcze chwycił ją swoimi łapami. Mówiłem ci że dziś będziesz moja. Niech to tylko ludzie Ostena zrobią porządek w mieście a ja zajmę się tobą. Nie dokończył skuliwszy się z bólu uderzony przez dziewczynę w czułe miejsce. Anusia wyrwała mu się i biegła już ku bramie. Knechci tymczasem sforsowali wrota przedbramia i szybko zbliżali się mostem nad rzekę. Dziewczyna dobiegła do szeroko otwartej bramy. Chwyciła dźwignię. Brona zaczęła opuszczać się na linach. Tymczasem Kuba był już przy niej. Chwycił mocno dziewczynę i odciągną rzucając pod ścianę. Anusia z trudem utrzymała równowagę. Podbiegła do pachołka wyrwała wsunięty za jego pasek topór i z całej siły uderzyła w głowę podciągającego bronę zdrajcy. Kuba zachwiał się i upadł na bruk. Z rozbitej głowy lała się krew. Dziewczyna drżała na całym ciele. Z trudem zwolniła blokadę i brona wolno ruszyła w dół. Jednak pierwsi napastnicy zdążyli wejść. Nie zwracając uwagi na dziewczynę wbiegli na ulicę miasta. Następni dobiegli już do brony. Byli właśnie pod nią gdy olbrzymi ciężar zwalił ich z nóg przygniatając do ziemi. Teraz od strony miasta spieszyli ku bramie strażnicy miejscy z kuszami. Od dawna bowiem biły już kościelne dzwony u franciszkanów i w farze wzywając do obrony grodu. Ze wszystkich stron podążali uzbrojeni mieszczanie . napotkanych Ostenowych ludzi kładli trupem. W ciągu kilku zaledwie minut z murów przy Bramie Wodnej posypał się na napastników istny grad strzał. Obserwując z daleka walkę von Osten uciekł z najbliższymi za nimi wycofali się jezdni a następnie kilku knechtów pozostałych jeszcze przy życiu. Pod murem leżało pokotem kilkudziesięciu atakujących. Część z nich jeszcze żyła. Tych pojmali mieszczanie i przed Bramą Kamienną wprowadzili do miasta jako jeńców. Domyślając się swego losu złorzeczyli burmistrzowi który sprowadził ich do miasta i nie dopilnował by mogli je zając. Przeklinali też głupia pasterkę która opuściła bronę. Przypomniano sobie wówczas o Anusi i kilku mieszczan pobiegło ku bramie. Ujrzeli jak dziewczyna trzymając się kurczowo dźwigni brony bezwładnie zwisa z niej przebita strzałą któregoś z napastników. Trzeba było siłą odrywać jej dłonie by przenieść jej ciało do ratusza. Tymczasem inni mieszkańcy pojmali próbującego uciekać byłego burmistrza. Jeszcze tego samego dnia jego odciętą głowę kat zawiesił na Bramie Kamiennej jako przestrogę dla innych którzy odważyliby się zdradzić swe miasto. Przez wiele miesięcy wisiała tam a gdy się rozpadła w jej miejsce umieszczono  kamienna rzeźbę wyobrażającą głowę zdrajcy gdzie można ją zobaczyć do dziś.